Zgłoś uwagę

Kultura, natura i wyzwolona energia wrocławian. Rozmowa z Rafałem Dutkiewiczem

W cyklu "Przeżyjmy to jeszcze raz" prezentujemy fragment rozmowy z prezydentem Wrocławia, Rafałem Dutkiewiczem. Cała rozmowa przeprowadzona przez Jacka Antczaka i Adrzeja Jóźwika ukaże się wkrótce w 7 numerze Gazety ESK. 

W 2016 roku podczas samej tylko Europejskiej Stolicy Kultury mieliśmy około 2000 wydarzeń kulturalnych. Co ESK dała Wrocławiowi?
To był rzeczywiście niezwykle bogaty rok. Co dał miastu? Chodziło o to, aby ciągłą wznoszącą się linię rozwoju Wrocławia skokowo podnieść na wyższy poziom. Ten skok, który – nie oszukujmy się – wymagał sporych nakładów finansowych, dotyczył wielu rzeczy: zarówno zwiększenia ruchu turystycznego, jak i nasycenia miasta infrastrukturą kulturalną, ale także zmiany przyzwyczajeń wrocławian. Spróbuję to opisać na przykładzie. Do niedawna sala Filharmonii Wrocławskiej, licząca 470 miejsc, nie zawsze była pełna na koncertach. W 2016 roku Narodowe Forum Muzyki, w którym przecież są cztery sale, a jedna z nich ma 1800 miejsc, więc koncertów było więcej niż kiedykolwiek, zawsze było wypełnione. Mało tego: bilety na większość imprez były wykupywane na wiele tygodni przed koncertami. To właśnie ta skokowa zmiana związana z wytworzeniem się pozytywnych przyzwyczajeń wrocławian.

Ale w NFM było mnóstwo znakomitych koncertów. A jak było w innych miejscach?
Podobnie. Dotąd bywało tak, że gdy mieliśmy wystawę w Muzeum Architektury, na wernisaż przychodziło pięćdziesiąt osób, a w sumie całą wystawę oglądało około tysiąca. W 2016 roku zdarzało się, że około tysiąca przychodziło na wernisaż, a każdą z wystaw oglądało po kilkanaście tysięcy ludzi. Dzięki ESK mamy więc do czynienia z zupełnie nowym jakościowym zjawiskiem.

Bardzo dopingujemy prognozie, że Wrocław był Europejską Stolicą Kultury 2016, a w roku 2017, 2018, 2019 i później już pozostanie Europejską Stolicą Kultury. Zresztą zawsze chlubił się tym, że jest miastem pełnym kultury, od lat władze przeznaczały na nią najwięcej środków, porównując to do innych miast.
I tak będzie nadal. Ale w związku z tym, że wrocławianie chętniej uczestniczą w kulturze, ten duży procent środków będzie teraz efektowniej wykorzystywany. Jeżeli myślimy o Wrocławiu twarzami, to nasze pierwsze skojarzenia biegną do ludzi kultury: Grotowski, Różewicz, Tomaszewski – to są przecież najwybitniejsi wrocławianie. Prawdą jest więc, że zawsze byliśmy niezwykle silną przestrzenią kulturalną i kulturową. Ale w 2016 roku zwiększyliśmy gęstość życia kulturalnego. I spowodowaliśmy, że w wielu miejscach świata zdarzały się sytuacje, jaką miała moja znajoma w Dubaju. Spotkała się tam z międzynarodową grupą ludzi i kiedy pytała o Warszawę, nie bardzo mogli cokolwiek powiedzieć, a przy haśle „Wrocław” odparli: „No jasne, że znamy, to przecież Europejska Stolica Kultury!”. To coś zupełnie nowego: uzyskaliśmy wielki rezonans nie tylko ogólnopolski, ale przede wszystkim międzynarodowy. Największy, absolutnie niesamowity, mieliśmy w krajach ościennych: w Niemczech i Czechach. W 2016 roku ponownie wpisaliśmy się w mapę świata i stajemy się bardzo silnym brandem.

Nawiązując do rzeczywistego, kursującego na trasie Wrocław Berlin Wrocław „Pociągu do kultury”, i tego symbolicznego pociągu do kultury, jaki można było zauważyć w 2016 roku, wiemy, co zrobić w kolejnych latach, aby takie efekty ESK były trwałe?
Jeśli w latach 2014 i 2015 dziesięć procent wrocławian aktywnie uczestniczyło w wydarzeniach kulturalnych, a w roku 2016 było ich 20 procent, to w następnych latach pewnie ten procent spadnie. Chodzi o to, by nie spadł ponownie do 10 procent, tylko utrzymał się gdzieś między 10 a 20 procent i sukcesywnie wzrastał. Odpowiedź, co zrobić, by tak się stało, jest prosta. Oferta kulturalna Wrocławia musi być stabilnie atrakcyjna i musimy utrzymać coś, co było jakością 2016 roku, czyli aktywne uczestnictwo w kulturze, model partycypacyjny. Coś, co na przykład robił Chris Baldwin, wciągając „nieartystów” w wydarzenia artystyczne, ale nie po to, żeby je oglądali, lecz współkreowali. To piękny aspekt roku 2016. Poza tym bogata sieć instytucji kulturalnych stała się znacznie większa i gęstsza, co spowodowało dwie rzeczy. Po pierwsze, kiedyś byliśmy miastem, które można było obejrzeć w pół dnia. Teraz nasz gość, turysta, może w atrakcyjny sposób spędzić kilka dni. Jeśli ktoś chce pójść do Pawilonu Czterech Kopuł, odwiedzić Muzeum Pana Tadeusza, obejrzeć Centrum Historii Zajezdnia i Hydropolis, musi mieć na to kilku dni. Po drugie, sami wrocławianie czują się zachęcani, by korzystać z takich dobrodziejstw swojego miasta. To się dzieje. U wielu moich znajomych dostrzegłem nowy nawyk: chcą uczestniczyć w życiu kulturalnym Wrocławia. Mój brat, który jest honorowy i nigdy nie poprosi mnie o bilety na jakąkolwiek imprezę, bardzo się irytuje, kiedy za późno zorientuje się, że jest ciekawy koncert czy spektakl i nie ma już biletów.

Olga Tokarczuk, jadąc na Targi Książki do Paryża, gdzie Wrocław był gościem specjalnym, powiedziała, że żadne PKB i inne wskaźniki ekonomiczne nie mają takiego wpływu na rozwój gospodarczy danego kraju czy miasta, jak inwestycje w kulturę. Pan stawia na nią we Wrocławiu, a tę miłość odziedziczył Pan po poprzednim prezydencie, Bogdanie Zdrojewskim...
Mimo mojej miłości także do Bogdana, spierałbym się z tą tezą. W momencie gdy przyjąłem miasto, zająłem się kulturą, ale trochę w opozycji do tego, co się wcześniej działo, a właściwie nie działo. Przykładem niech będzie to, że w ubiegłym stuleciu, każdego lata, Wrocław stawał się martwym miastem. Obowiązywał model, że przychodzą wakacje i wszyscy jadą z Wrocławia nad jeziora czy w góry. Świadomie dokonałem tu odwrócenia: przykładem niech będzie Międzynarodowy Festiwal Nowe Horyzonty, który ściągnęliśmy do Wrocławia. Poza tym wydatki na kulturę od czasu, gdy mam przyjemność zarządzać Wrocławiem, wzrosły ponadtrzykrotnie. W sensie retorycznym kultura była więc wcześniej bardzo ważna, ale w rzeczywistości nie do końca tak było. Choć przyznajmy, że Wrocław był wtedy biedniejszym miastem, więc nie było możliwości, żeby było tak gęsto i ciekawie w tej sferze, jak jest w tej chwili.

A jeśli chodzi o ten rozwój przez kulturę? Za chwilę we Wrocławiu będą igrzyska sportów nieolimpijskich World Games 2017, potem może będziemy Europejską Stolicą Zieleni, o co aplikujemy. Kultura pozostanie priorytetem? Nie zapomnimy szybko o tym, że jesteśmy ESK?
Nie zapomnimy na pewno. Wrocław jest i będzie miastem kultury. Oczywiście nakłady finansowe nie mogą być każdego roku tak wielkie, jak w 2016 – aż tak zamożni nie jesteśmy. Ale wydatki na kulturę będą wzrastały i bez wątpienia pozostanie ona jednym z najmocniejszych silników rozwojowych Wrocławia. Natomiast teraz dokładamy do tego kolejny aspekt. Zmiany cywilizacyjnie pokazują, że życie w przyszłości wszędzie na świecie, także w Polsce, będzie się koncentrowało w dużych miastach. W związku z tym miasta będą musiały zaspokajać coraz więcej potrzeb mieszkańców. Przede wszystkim tych kulturalnych, ale także tych związanych z chęcią kontaktu z naturą. W XXI wieku staje się możliwe myślenie o pewnym mariażu kultury z naturą. Do niedawna uczyliśmy się, że kultura jest czymś przeciwstawnym naturze, więc miasto – jako twór kultury – w jakimś sensie było jej przeciwstawiane. W tej chwili nasze oczekiwania są bardzo mocno nastawione na łączenie kultury z naturą. Przecież jeśli chcemy odpocząć, nasze oczy raczej nie szukają koloru betonu, tylko intensywnej zieleni. I ciekawe, że w czasie Europejskiej Stolicy Kultury zrodziło się dodatkowe pragnienie, idące w kierunku Zielonej Stolicy Europy. Używając zaimka „my”, mam na myśli zarówno wrocławian, jak i i zarządzających miastem. Zorientowaliśmy się, że jest jeszcze jeden horyzont, w którym idziemy. Mówię „horyzont”, gdyż w sensie idealnym pewnie nigdy nie osiągniemy równowagi. Ale, cytując Romka Gutka, po raz kolejny okazało się, że należy przekraczać granice i wyznaczać nowe horyzonty. To jest największa wartość społeczna Wrocławia, która w 2016 roku została bardzo wzmocniona przez rzeczy piękne, ale także przez napięcia i spory, których w tym czasie również nie brakowało.

 

[Cała rozmowa ukaże się wkrótce w 7 numerze Gazety ESK]

Galeria

Kliknij, aby powiększyć zdjęcie

Rafał Dutkiewicz i Wim Wenders foto_archiwum ESK 2016 (4) foto_archiwum ESK 2016 (4) foto_archiwum ESK 2016 (5) foto_archiwum ESK 2016 (1) foto_archiwum ESK 2016 (2) foto_archiwum ESK 2016 (1) foto_archiwum ESK 2016 (2)

Tagi

Podziel się

Wróć do spisu aktualności
<< Poprzednia Następna >>

Nagłówek


Email marketing software powered by FreshMail