Zgłoś uwagę

Od Morricone po WROsound. Wielka dawka muzyki

Z upływem czasu fakty, szczegóły, wrażenia, zacierają się i ulegają mitologizowaniu. W przypadku kultury wagę wydarzeń możemy próbować mierzyć oceniając ich wpływ na to, co dopiero przed nami. Co z muzycznych przedsięwzięć Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 będzie rezonować nie tracąc, lecz nabierając znaczenia? - zastanawia się Andrzej Jóźwik, dziennikarz TVP Wrocław, któremu oddajemy dziś głos w ramach cyklu "Przeżyjmy to jeszcze raz"

W zeszłym roku odbyły się  we Wrocławiu koncerty, do których niejako dojść musiało. Koncerty, które wiązały się z wielkimi nazwiskami i międzynarodowym uznaniem, siłą rzeczy wpisujące się w format kulturalnego maratonu. Że wrocławianie takich wydarzeń oczekiwali, dowodzi frekwencja i zainteresowanie. Najpierw Ennio Morricone w Hali Stulecia, którą mógł pewnie zapełnić do ostatniego miejsca dwa razy pod rząd. Recital Davida Gilmour’a na placu Wolności. Potem Rammstein na Stadionie Miejskim, w ramach Capitol of Rock. Ten ostatni koncert dowiódł, że ze stadionem nie wiąże się żadna klątwa, że można wypełnić go po brzegi, fundując fanom solidną porcję rozrywki na światowym poziomie. Jak to doświadczenie zostanie spożytkowane? Czy hasło Capitol of Rock będzie aktualne w kolejnych latach?



Wracając do Placu Wolności, koncertów w tym miejscu było w zeszłym roku więcej. Nie przyniosły one odpowiedzi, czy Plac jest właściwym miejscem na organizację plenerowych wydarzeń i czy to miejsce przypadło do gustu wrocławianom. Brakuje we Wrocławiu i w jego sąsiedztwie terenów w sam raz na wakacyjny festiwal pod chmurką, bo że tego typu wydarzenia przynoszą korzyści (uczestnikom, organizatorom, branży turystycznej i gastronomicznej) wiadomo nie od dziś, co widać na przykładzie Krakowa, Gdańska, Warszawy, Poznania, Płocka, Katowic.



Okazuje się, że miejsc, gdzie pojawia się muzyka w kameralnym, klubowym wydaniu, nie ma we Wrocławiu za wiele. Pojawiły się za to przestrzenie doraźnie adaptowane na ten cel, jak np. kamienica Rynek 25, zaanektowana na potrzeby najpierw Miesiąca Lwowskiego, potem prezentacji w ramach Koalicji Miast. Takiej dawki muzyki, różnorodnej stylistycznie i serwowanej cyklicznie, dawno w naszym mieście nie było. Po cyklu koncertów grup związanych z Katowicami, Gdańskiem, poczułem lekką zazdrość, że poczynania wrocławskiej sceny muzycznej są tak rozproszone, enigmatyczne. A przecież jest się czym pochwalić. Honoru na tym polu próbują bronić WroSound, w tym roku szczególnie udany, oraz Festiwal Podwodny Wrocław, choć on uparcie trzyma się formuły pospolitego artystycznego ruszenia nie spiętego w wyraziste kuratorskie i programowe ramy. Zatem to jest wydarzenie  dla wrocławian, a nie wrocławską muzykę promujące na zewnątrz. (...)

 

Cały tekst Andrzeja Jóźwika podsumowujący muzyczny rok ESK 2016 ukaże się wkrótce w 7 numerze Gazety Europejskiej Stolicy Kultury.  

Galeria

Kliknij, aby powiększyć zdjęcie

Koncert na Placu Wolności

Tagi

Podziel się

Wróć do spisu aktualności
<< Poprzednia Następna >>

Nagłówek


Email marketing software powered by FreshMail