Zgłoś uwagę

Pokazać ciekawość, szacunek i miłość. Wywiad z Agnieszką Holland

Z Agnieszką Holland, reżyserką i przewodniczącą zarządu Europejskiej Akademii Filmowej rozmawia Jan Pelczar. Rozmowa pierwotnie ukazała się w "Gazecie ESK 2016" (nr 6.). 

 

Czy da się w zdefiniować europejskość kinematografii bez uciekania się do opozycji wobec Hollywood?
Nie musimy budować opozycji, nie dzielą nas prawdziwe bariery. Hollywood zawsze chętnie korzystało z dorobku europejskiego kina. Amerykańskie kino odnosi się do globalnego rynku i zabiega o jak największą widownię. Europejskie kino jest dla niego formą laboratorium. Bez tego rodzaju inspiracji Hollywood przestałoby się rozwijać.

Na czym polega zatem europejskość kina?
Europejskie kino daje to, czego Amerykanie nie zaproponują. To filmy w ojczystych językach widowni, opowieść o problemach poszczególnych narodów, odwoływanie się do specyfiki ich kultur. Europa ma też głębokie tradycje kina autorskiego, kina reżyserów. Akademia promuje harmonijną i dogłębną współpracę między poszczególnymi zawodami filmowymi, wolność ekspresji artystycznej, zminimalizowanie cenzury – zarówno ideologicznej, politycznej, jak  bezwzględnie ekonomicznej. Przy budowaniu wspólnej Europy warto nie tylko pamiętać o kulturze, ale warto zaczynać od kultury, stawiać na nią. Kino jest na to najlepszym przykładem, jest międzynarodowe z natury. Mało kręci się filmów, które chcą odnosić się tylko do lokalnego rynku. Ważne, żeby podróżowały, żeby powstawały przy pomocy wspólnego europejskiego finansowania. Większość krajów Europy dotuje rodzime kino, bo rozumie, że to bardzo istotna część kultury narodowej.

Co jest zagrożeniem?
Kiedy kinematografia zaczyna odrywać się od widzów, dzieli się na kino niszowe, czysto festiwalowe oraz lokalne produkcje komercyjne. W środku zaczyna powstawać rodzaj pustki. To jest największe niebezpieczeństwo dla europejskiego kina, że pozostawimy widzom jedynie wybór jak pomiędzy muzyką filharmonijną a disco polo. A cała sfera muzyki, której się słucha na co dzień, którą się żyje, która wyzwala emocje i uczy wrażliwości, pozostanie niezagospodarowana i zaniknie. Tej muzycznej metafory można z powodzeniem użyć teraz w kinie.

Europa skręca w prawo, okopuje się na nowo w narodowych granicach.
Narodowych zamurowanych twierdzach. Z tego punktu widzenia kultura zawsze była lewicowa. Ambicją kultury zawsze było komunikowanie się bez wykluczeń, a nie odwrotnie. Gdy polityka zaczyna wykluczać i zamykać się we własnym świecie interesów, to kino powinno okazać ciekawość, wielkoduszność, szacunek i miłość. I empatię dla innego człowieka. Kino z tego punktu widzenia pozostaje bardziej lewicowe i chrześcijańskie niż polityczny, czy społeczny mainstream. Nie w sensie religijnym, ale filozoficznym.

Europejskie filmy potrafią być skrajnie odmienne: od Argento do Haneke, co zatem łączy twórców z Europy?
W dobrym europejskim filmie trudno spotkać głosy ksenofobiczne, czy faszystowskie. To kino, które wierzy w prawo jednostki i prawa człowieka. Jest nieufne wobec systemów ideologicznych i politycznych. Europejskie filmy o ważnych sprawach bywają popularne, ale zachowujemy też szacunek dla eksperymentu. Selekcjonując filmy do naszych nagród zawsze namawiam kolegów, by włączyć takie, które nie mogą liczyć w skali europejskiej na więcej niż 50-100 tysięcy widzów, ale mają ważny wkład w odnawianie języka filmowego. Największym dobrem europejskiego kina jest jego różnorodność. Amerykańskie kino dąży do schematów i szablonów. Europejskie stara się nieustannie odnawiać. 

Akademia ma jakiś wpływ na to jak i gdzie te filmy możemy oglądać? Nie zawsze mamy dostęp do europejskich eksperymentów. We Wrocławiu jesteśmy rozpieszczeni dwoma wielosalowymi kinami studyjnymi, ale nie wszędzie do widzów europejskie kino dociera tak szerokim strumieniem.
Dystrybucja kinowa to jest najbardziej wąskie gardło i jeden z największych problemów europejskiego kina. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych z kinem niezależnym i nieanglojęzycznym. Dystrybutorzy rzadko są ambitni. Widać to też na przykładzie Polski. Mamy kilka wiodących firm, które jednak boją się bardziej ryzykownych decyzji. Jeśli coś się łatwo sprzedaje, to sprzedają. Domagają się czystości gatunku. Jeśli trzeba się wysilić, otworzyć na nowy język, postawić na inteligencję widza, trudniej ich przekonać. Jeśli mamy być konkurencyjni na rynkach uniwersalnych, to musimy sobie uświadomić, że talent jest naszym największym kapitałem.

Jakie jeszcze narzędzia mają akademicy?
Najbardziej skuteczne jest robienie dobrych filmów oraz sprawienie, żeby dotarły do jak największej liczby odbiorców. To mogą czynić nie tylko twórcy, ale także producenci, dystrybutorzy, animatorzy kultury, wszystkie te zawody są skupione w Akademii. Spektakularnych działań nie ma tak wiele. Są Europejskie Nagrody Filmowe, które w tym roku zostaną wręczone we Wrocławiu. Ich waga rośnie z roku na rok, są istotnym narzędziem promocji. Młodzi europejscy filmowcy są selekcjonowani przez szereg festiwali filmów krótkometrażowych, gdzie jedną z nagród, wręczaną w ramach konkursu, jest zgłoszenie do Europejskiej Nagrody Filmowej. 

Akademia stawia też na młodych widzów?
Drugim ważnym wydarzeniem organizowanym przez EFA jest nagroda młodej publiczności. Wybieramy spośród zgłoszeń trzy filmy dla młodzieży w wieku od 12 do 14 lat. Są pokazywane w majową niedzielę w różnych miastach Europy, m.in. we Wrocławiu. Młodzi widzowie w głosowaniu wybierają najlepszy. Później, trochę tak jak w Eurowizji, za pomocą łączy, dyskutuje się o filmach i przekazuje głosy. Chodzi o to, by edukować i wychowywać przyszłe pokolenia widzów.

Pani miała na początku swojej drogi europejskich mistrzów?
Kiedy zaczynałam, europejskie kino było kopalnią niebywałych talentów i osobowości twórczych. Wybitnych twórców były dziesiątki. Robiło na mnie wrażenie całe kino włoskie - i to wywodzące się z neorealizmu i Fellini, Pasolini, czy Antonioni. Kiedy studiowałam, najbardziej inspirował mnie Pasolini. Francuzi z Nową Falą też byli dla mnie ważni, moim największym mistrzem był Bresson. Podziwiałam Bergmana, kino angielskie, polskie z Wajdą, Munkiem, Hasem, Tarkowskiego z Rosji. To była generacja autorów, wyposażonych w doświadczenie II Wojny Światowej. Tych bolesnych przeżyć i zrozumienia tragiczności losu nie mieli już ich następcy. Europejskie kino powojenne było bardzo dorosłe, poszukujące. Dziś o awangardowy język jest trudniej, wszystko się spłaszczyło, uśredniło. Trudne i głębokie doświadczenia osobiste i życiowe otwierają i u widzów i u twórców szufladę z większymi ambicjami poznawczymi i z większą głębią przeżywania, Nie znaczy to, że cieszę się iż być może znów zbliżamy się do takich trudnych czasów choć może okaże się to dobre dla kina.

To będzie już kino bez Andrzeja Wajdy
Powstała ogromna pustka. Andrzej Wajda nas rozpuścił. Pokazywał czym może być kino, nie tylko w sensie samych filmów, ale jako rozmowa o świecie i poczucie odpowiedzialności za świat. Wiele pokoleń filmowców ma poczucie osierocenia. I ci, którzy go kochali, jak ja i ci, którzy go nie lubili. Był człowiekiem, który pozostawał cały czas punktem odniesienia. To jedyny na przestrzeni wielu ostatnich lat filmowiec, który kształtował wyobraźnię zbiorową Polaków. Sam żartował, że jest Matejką polskiego filmu. Miał wielkie znaczenie dla kreowania wspólnoty wokół pewnych pytań, obrazów, wartości i symboli. Obecne władze starają się wykorzystać taki potencjał, ale nie wystarczą propagandowo-ideologiczne chęci, potrzebny jest również wolny duch i talent artysty, który ma wielką miłość do swojej kultury i historii, ale nie zamyka również oczu na trudne i bolesne pytania.

Jak Wajda zostanie wspomniany w czasie grudniowej gali we Wrocławiu?
Chcieliśmy przyznać mu nagrodę honorową Akademii. Andrzej przyjął tę ofertę i bardzo się ucieszył. Jemu zawsze bardzo zależało, żebyśmy my wszyscy, żeby on również,  byli częścią europejskiego kina. Nagrody nie będzie mu można wręczyć, ale chcemy stworzyć coś pięknego i uroczystego, żeby jego duch się we Wrocławiu zjawił.

Galeria

Kliknij, aby powiększyć zdjęcie

Agnieszka Holland

Podziel się

Wróć do spisu aktualności
<< Poprzednia Następna >>

Nagłówek


Email marketing software powered by FreshMail