Zgłoś uwagę

Wrocławski Niezbędnik Kulturalny: szlakiem zieleni miejskiej

Na mapie Wrocławia znajdziemy ponad 40 parków, 3 duże i kilka mniejszych miejskich ogrodów, 13 lasów i dziesiątki skwerów, zieleńców, polan, łąk… W sumie zielone tereny zajmują tu ponad 4500 hektarów! Jeśli więc chcemy spędzić czas na łonie natury, zdecydowanie jest z czego wybierać. Przedstawiamy 6 naszych propozycji, gdzie ruszyć, by zrobiło się nam całkiem zielono! 

Ogród Staromiejski
Urokliwy park w sercu Starego Miasta. Wystarczy przekroczyć bramy przylegającego do Teatru Lalek ogrodu, by poczuć się niczym w sercu belle époque. Zieleniec wygląda jak żywcem wyjęty z kostiumowego filmu albo powieści historycznej – ze swoimi romantycznie ocienionymi przez strzeliste cisy, platany i klony alejkami, piękną wolierą zamieszkiwaną przez ptaki z Miejskiego Ogrodu Zoologicznego czy zbudowaną we Francji w XIX-wiecznym stylu karuzelą ozdobioną podobiznami wrocławskich zabytków. Na początku dekady na szczyt fontanny po kilkudziesięciu latach absencji powrócił „Chłopiec z łabędziem” dłuta Theodora Erdmanna Kalidego, a zaraz za ażurowym ogrodzeniem ogrodu znajdziemy także „Amora na Pegazie” Theodora von Gosena, jedną z najpiękniejszych rzeźb dawnego Wrocławia. Do uszu stojącego pod pomnikiem słuchacza być może dolecą ciche skargi skrzydlatego wierzchowca, bo jego żywot do najłatwiejszych nie leży: od lat lokalni hultaje regularnie… kradną mu ogon. 


fot. Oliwia Papatanasis

Wały nad Odrą
Tereny rekreacyjne wzdłuż Odry ciągną się – w mniej lub bardziej uporządkowanej formie – przez całe miasto. To odcinek między Aleją Kochanowskiego, Mostami Warszawskimi a Mostem Trzebnickim należy do naszych ulubionych. Podczas weekendowych biegów mijamy fantazyjnie nazwane ROD-y (choćby „Lepsze Jutro”, „Wytchnienie”, „Zorza”) i odrestaurowane jazy i kanały, po czym przebiegamy pod mostem kolejowym obok dawnego elewatora zbożowego przy ulicy Rychtalskiej. Wracając drugim brzegiem, widzimy różankowe domki jednorodzinne i kościół projektu Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak, a potem przemykamy między stojącymi w kolejce po Lody na Zawalnej. Robimy rundkę wokół wędkarzy, od świtu obstawiających karłowickie nabrzeże (do których w okolicach południa dołączają łaknące słońca roznegliżowane ciała) i finiszujemy, podziwiając modernistyczne osiedle przy ulicy Toruńskiej. Od tego roku do argumentów za wspaniałością tej części nabrzeża dodać można i dwie plaże przy Mostach Trzebnickich. I tylko pięknego, wciąż niszczejącego Kąpieliska „Różanka” żal…
fot. Oliwia Papatanasis

Ostrów Tumski i Nowe Miasto wraz z przyległościami
Mamy i propozycję dla tych, którzy za jednym zamachem chcą zaczerpnąć świeżego powietrza oraz odwiedzić najważniejsze atrakcje Wrocławia. W drogę ruszamy spod malutkiego kościółka św. Marcina – jednej z najstarszych budowli w mieście, pozostałości po stojącym tu w średniowieczu zamku Piastów Śląskich. Kierujemy się na wschód – mijając Ogród Botaniczny (albo i wstępując do niego na chwilę, choć może ona nie wystarczyć na obejrzenie 11 tysięcy rosnących w nim gatunków roślin) i Archikatedrę św. Jana Chrzciciela, docieramy na skraj Ostrowa Tumskiego. Skręcamy w stronę Mostu Pokoju, z którego roztacza się widok na kampus uniwersytecki, i przeprawiamy się na wrocławskie Nowe Miasto. Zaraz za mostem wita nas porośnięty bluszczem gmach Muzeum Narodowego i ciągnący się nad Odrą Bulwar Xawerego Dunikowskiego, z „Ptakami” Magdaleny Abakanowicz, malowniczą Zatoką Gondoli, Bastionem Ceglarskim (dawniej fragmentem miejskich fortyfikacji, dziś punktem widokowym) i schodzącymi do rzeki stopniami amfiteatru. Zamiast drogi przez bulwar można wybrać rosnący naprzeciw Park im. Juliusza Słowackiego – między drzewami znajdziemy tam m.in. siedziby Panoramy Racławickiej i Muzeum Architektury. Zamykając pętlę, docieramy przez Most Tumski – obwieszony noszącymi na sobie inicjały kochanków kłódkami – z powrotem do Kościoła św. Marcina. Oczywiście, o ile uda nam się wydostać z nadbrzeżnego zielonego labiryntu, ulubionego miejsca zabaw najmłodszych spacerowiczów.
fot. Marcin Jędrzejczak

Park Tołpy
Najlepszy minipark we Wrocławiu. Leży o rzut kamieniem od ścisłego centrum miasta, tuż obok zatrzymuje się tramwaj, z każdej strony otoczony jest ścieżkami rowerowymi – nie ma więc żadnej wymówki, która uzasadniałaby ominięcie go na trasie letnich spacerów. Czas jakby stanął tu jeszcze „za Niemca”, a breslauerski klimat wzmacniany jest górującą nad zielenią przepiękną Bauschule – dziś świeżoodnowionym Wydziałem Architektury i Urbanistyki PWr. Znajdzie się tu i malowniczy staw z fontanną (opalanie na zboczu przylegającej do niego górki to jeden z najprzyjemniejszych planów na słoneczne popołudnie), i plac zabaw dla dzieci z ogromną pajęczyną do skakania, a nawet wybieg dla psów. Zachodnia część parku z dużą liczbą ławeczek, tuż przy ulicy Wyszyńskiego, zazwyczaj okupowana jest przez senioralne ekipy sąsiedzkie. Stoi tu animowany przez Stowarzyszenie Żółty Parasol Pawilon Kultury, czasami pojawia się mobilna kawiarnia, a w okolicy znaleźć można również kwiaciarnię, gofrolodziarnię „Maleńka” i stragany z sezonowymi owocami.
fot. Oliwia Papatanasis

Park Kleciński
Mały, ale bardzo ważny teren rekreacji mieszkańców Krzyków. Odpoczywają tu nie tylko klecinianie, ale też spacerowicze i rowerzyści z sąsiednich osiedli. W parentingowym światku znawców placów zabaw, to właśnie ten w Parku Klecińskim cieszy się największą popularnością (sama przyjechałam tu aż z Ołbina, by odzyskać przychylność chrześnicy dzięki godzince wygłupów w małpim gaju – A.B.). Przechodząc ulicę Wałbrzyską w kierunku północnym trafimy na nabrzeża Ślęzy, na których w ciepłe dni rozkwita grillowo-rowerowo-biegowo-wędkarskie życie. Stąd już tylko kawałek do najmłodszego we Wrocławiu mostu – Racławickiego, z którego świetne ścieżki rowerowe doprowadzą nas do tzw. „Małej Sobótki”, czyli Górki Skarbowców. Wzniesienie stało się samozwańczym torem crossowym. Grabiszynianie, którzy łakną zieleni, a za daleko im do Parku Grabiszyńskiego, to właśnie tutaj najchętniej się relaksują.
fot. Marcin Jędrzejczak

Park Popowicki
Jeszcze kilka lat temu park na Popowicach nazywany był „Polaną”, a to dlatego że przekraczając gęsty pierścień drzew, wkraczamy na rozległą łąkę, idealną, by zorganizować na niej piknik czy pograć w badmintona. Ta sielska sceneria ma jednak i dramatyczną przeszłość - powódź z 1997 roku spustoszyła park, który odbudowany został dzięki staraniom mieszkańców okolicy. W tym roku Park Popowicki wzbogacił się o zrealizowaną w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 rzeźbę Barbary Kozłowskiej „Samotność”. Instalacja powstała ponad 45 lat po tym, jak Kozłowska zaprezentowała jej projekt na wystawie uczestników awangardowego Sympozjum Plastycznego Wrocław '70. Do pomysłu sięgnęli po latach organizatorzy projektu „Ścieżki tekstu”, przyglądającego się twórczości Stanisława Dróżdża (to właśnie jego poezję strukturalną zinterpretowała artystka, tworząc „Samotność”). Stojąca na popowickiej Polanie rzeźba to las 45 betonowych słupów, z których w każdy w przestrzennej formie wpisana jest cyfra jeden.
fot. Julia Janowska

Gazety szukajcie w klubach, kawiarniach, na wybranych plażach miejskich i festiwalach, a także w hotelach i w hostelach. Staramy się być wszędzie tam, gdzie jest miejsce dla kultury. Jeśli gdzieś nas zabraknie - informujcie. Zjawimy się.
Niezbędnik Wakacyjny do pobrania: TUTAJ

Galeria

Kliknij, aby powiększyć zdjęcie

park_tolpy_fot.oliwia_papatanasis (2)

Tagi

Podziel się

Wróć do spisu aktualności
<< Poprzednia Następna >>

Nagłówek


Email marketing software powered by FreshMail